Między analizą a intuicją
Rozmawiała: Dagmara Rybicka
Są kobiety, które budują swoją drogę w oparciu o wiedzę, doświadczenie i konsekwencję. Są też takie, które do tego zestawu dokładają coś trudniejszego do uchwycenia - wewnętrzną pewność, że każde wyzwanie można przekuć w rozwiązanie. Anna Chlebowska łączy oba te światy, prowadząc działalność na styku finansów i prawa, gdzie precyzja spotyka się z uważnością na człowieka.
Czy pamięta Pani moment, w którym pojawiło się przekonanie, że właśnie ten kierunek zawodowy jest właściwy?
Moja droga zawodowa rozwijała się w sposób dość naturalny, choć z perspektywy czasu widzę w niej wyraźną konsekwencję. Studia oraz specjalizacja w obszarze audytu i księgowości były pierwszym krokiem, który otworzył mi dostęp do środowiska wymagającego precyzji, odpowiedzialności i umiejętności analitycznego myślenia. Kolejne lata spędzone w międzynarodowych korporacjach stanowiły intensywny czas nauki zarówno w wymiarze merytorycznym, jak i organizacyjnym.
Praca z dużymi podmiotami, często funkcjonującymi w strukturach międzynarodowych, uczyła nie tylko operowania danymi, lecz także rozumienia procesów i zależności. Naturalną konsekwencją tego rozwoju były awanse - od stanowisk eksperckich po funkcje zarządcze. Momentem, który określił dalszy kierunek, stała się decyzja o odejściu z korporacji i podjęciu współpracy z mężem przy prowadzeniu kancelarii. To doświadczenie pozwoliło mi w pełni wykorzystać dotychczasowe kompetencje, a jednocześnie rozwinąć je w nowym, bardziej kompleksowym modelu działania.

Prowadzenie wspólnego biznesu z partnerem życiowym wymaga szczególnej równowagi. Jak udaje się ją Pani budować?
Równowaga pozostaje procesem, który podlega stałej weryfikacji i dostosowaniu. Na wcześniejszym etapie życia zawodowego oboje funkcjonowaliśmy w bardzo intensywnym rytmie pracy, co naturalnie powodowało przenikanie się sfer zawodowych i prywatnych. Z czasem pojawiła się potrzeba wprowadzenia większej struktury w organizacji pracy i w sposobie zarządzania energią. Znaczenie miało delegowanie zadań oraz budowanie zespołu, który przejmuje część odpowiedzialności operacyjnej. Doświadczenia wyniesione z pracy w korporacji, zwłaszcza moment przejścia od roli specjalistycznej do zarządczej, nauczyły mnie, jak istotne pozostaje rozdzielenie kompetencji oraz zaufanie do współpracowników. Te same zasady przeniosłam do życia prywatnego - świadome planowanie pozwala zachować przestrzeń zarówno na pracę, jak i na relacje.
W swojej pracy częściej opiera się Pani na analizie danych czy intuicji?
Postrzegam te dwa elementy jako wzajemnie uzupełniające się. Analiza danych stanowi fundament każdej decyzji, ponieważ porządkuje rzeczywistość, pozwala dostrzec zależności oraz ograniczyć ryzyko. Jednocześnie doświadczenie pokazuje, że same liczby nie oddają pełnego obrazu sytuacji.
Intuicja pojawia się jako efekt wiedzy i praktyki - pozwala dostrzegać niuanse, które pozostają poza bezpośrednim zakresem analizy. W pracy z klientami istotne okazuje się uwzględnienie kontekstu, potrzeb oraz emocji. Dopiero połączenie tych perspektyw umożliwia wypracowanie rozwiązań, które są nie tylko poprawne, lecz także adekwatne do realnej sytuacji.
Siła, o której Pani mówi, sprawia wrażenie bardzo ugruntowanej. To cecha wrodzona, a może jednak efekt doświadczeń?
Myślę, że jej źródłem pozostaje połączenie obu tych elementów. Od początku towarzyszyło mi przekonanie, że każda, nawet najbardziej wymagająca sytuacja, zawiera w sobie potencjał rozwiązania. Z biegiem czasu doświadczenie pozwoliło tę postawę uporządkować i nadać jej bardziej świadomy charakter. Istotną rolę odegrała również gotowość do podejmowania wyzwań oraz wychodzenia poza strefę komfortu. Każdy nowy projekt traktowałam jako okazję do rozwoju, a nie jako zagrożenie. Taka perspektywa buduje wewnętrzną stabilność, która z czasem przekłada się na pewność działania.
Konsekwencja - bardziej cecha charakteru czy umiejętność, którą można wypracować?
W moim odczuciu konsekwencja stanowi zarówno predyspozycję, jak i kompetencję rozwijaną w czasie. W obszarze prawa i finansów jej znaczenie jest szczególne - wymaga precyzji, odpowiedzialności oraz zdolności planowania w dłuższej perspektywie. Jednocześnie konsekwencja nie oznacza sztywności, ponieważ wymaga umiejętności dostosowania strategii do zmieniających się warunków, przy jednoczesnym zachowaniu spójności celu. To właśnie ta równowaga pozwala osiągać trwałe rezultaty.
W swojej pracy wielokrotnie podkreśla Pani znaczenie człowieka. Co kryje się za tym podejściem?
Każda sprawa, niezależnie od jej charakteru, dotyczy konkretnych osób - ich decyzji, obaw i oczekiwań. Zrozumienie tej perspektywy pozwala spojrzeć na problem w sposób pełniejszy i bardziej odpowiedzialny. Możliwość realnego wsparcia oraz obserwowania efektów podejmowanych działań daje poczucie sensu. Ta relacyjność sprawia, że praca przestaje być wyłącznie procesem analitycznym, a staje się przestrzenią, w której można wprowadzać namacalną zmianę.


Jak odnajduje Pani przestrzeń na kobiecość w środowisku, które bywa postrzegane jako bardzo sformalizowane?
Kobiecość postrzegam jako wartość, która wnosi do tego świata równowagę. Empatia, uważność oraz zdolność odczytywania niuansów stanowią rzeczywiste kwalifikacje, szczególnie w pracy wymagającej kontaktu z ludźmi. W procesach negocjacyjnych czy doradczych umiejętność rozumienia emocji oraz budowania relacji opartych na zaufaniu okazuje się niezwykle istotna. To nie alternatywa dla wiedzy merytorycznej, lecz jej naturalne uzupełnienie.
Czy pojawił się moment, w którym poczuła Pani pełną pewność siebie jako profesjonalistka?
Postrzegam to jako proces, który dojrzewa wraz z doświadczeniem, i z czasem pojawia się większa świadomość własnych kompetencji oraz akceptacja obszarów, które wymagają dalszego rozwoju. Ten etap przynosi również spójność - decyzje stają się bardziej świadome, a potrzeba zewnętrznego potwierdzenia traci na znaczeniu. W jej miejsce pojawia się wewnętrzne przekonanie o wartości własnych działań.
Jak zmieniało się Pani rozumienie kobiecości na przestrzeni lat?
Teraz postrzegam ją jako synonim siły - tej, która łączy w sobie wrażliwość i zdolność podejmowania decyzji. Kobiecość oznacza dla mnie umiejętność godzenia wielu ról, przy jednoczesnym zachowaniu autentyczności. To również świadomość własnych zasobów oraz zdolność ich wykorzystywania w sposób spójny z wartościami.
Styl ubierania stanowi dla Pani formę komunikacji?
Styl traktuję jako naturalne dopełnienie osobowości. Cenię minimalizm, jakość oraz świadome wybory. Na wcześniejszym etapie kariery ubiór pełnił funkcję wzmacniającą wizerunek profesjonalny, dziś odzwierciedla przede wszystkim doświadczenie i swobodę. Łączenie klasyki z elementami mniej formalnymi pozwala zachować równowagę między elegancją a funkcjonalnością, co odpowiada współczesnemu stylowi pracy.
Co daje Pani największe poczucie bycia sobą?
Momenty, w których codzienność pozostaje w zgodzie z wartościami. Równowaga między pracą, rozwojem osobistym a czasem dla bliskich tworzy przestrzeń, w której można zachować spokój i wewnętrzną stabilność.
Taki stan rzeczy wymaga odwagi?
W wielu sytuacjach tak. Wyrażanie własnego zdania, zachowanie niezależności myślenia oraz wierność własnym wartościom wymagają świadomej decyzji. Ta postawa przynosi jednak poczucie autentyczności i pozwala budować relacje oparte na zaufaniu.
Kiedy czuje się Pani najpiękniej?
W chwilach, w których pojawia się harmonia między tym, co myślę, czuję i robię, wtedy osiągam stan wewnętrznego spokoju, który nie wymaga dodatkowego uzasadnienia.
Gdyby miała Pani podarować jedną myśl kobiecie, która wciąż próbuje sprostać oczekiwaniom innych - jak by brzmiała?
Autentyczność stanowi największą wartość, jaką można sobie dać. Każda z nas ma własną drogę i subiektywne tempo rozwoju, a świadomość tego pozwala budować życie w zgodzie ze sobą, bez potrzeby ciągłego dopasowywania się. Mam pewność, że prawdziwa siła zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba aprobaty i pojawia się odwaga, by pozostać sobą.


