ALEKSANDRA KORULCZYK

BIEGAJĄCA BIO MAMA

ROZMAWIAŁ: JAKUB JAKUBOWSKI

facebook instagram pinterest linkedin

Byłaś utalentowaną pływaczką, próbowałaś też z sukcesami innych sportów, np. windsurfingu. Jak wyglądała ewolucja utalentowanej pływaczki i windsurferki w biegającą Bio Mamę?

Była to dosyć długa droga, z wieloma zakrętami, potrójnie trudna, bo podobno pływacy nie umieją biegać (śmiech). Życie zaprowadziło mnie w wiele miejsc, mieszkałam na Cyprze, potem na studiach wylądowałam w Londynie, a potem z powrotem w Polsce, gdzie skończyłam ratownictwo medyczne i magisterkę z marketingu równolegle. Cały czas sport przewijał się w moim życiu, w tamtym okresie dorabiałam sobie, pracując jako instruktora windsurfingu, nart, czy snowboardu. Z bieganiem polubiłam się dopiero na studiach ratownictwa medycznego, kiedy musieliśmy biegać na zajęciach sportowych dla ratowników. Poza tym mądrze wprowadził mnie do niego mój obecny mąż, który sporo już biegał, gdy się poznaliśmy. To on pokazał mi, że bieganie może być przyjemne, jeśli robi się to z głową. Kilka lat później, podczas wakacji na Cyprze dla zabawy wystartowaliśmy w cross-triathlonie. To była miłość od pierwszego wejrzenia, a w zasadzie od pierwszego startu. Triathlon nas pochłonął.

Biegająca bio mama – tytuł bloga mówi wiele o Tobie, ale jak byś mogła rozwinąć znaczenie słowa „bio” w kontekście swojej osoby?

Tytuł bloga trochę zainspirowany był filmem „Jedz, módl się, kochaj”. Ja chciałam, aby mój blog wybrzmiewał jako ”Jedz, biegaj i bądź mamą”. Z czego słowo „bio” miało oznaczać zdrową dietę, dobre i smaczne potrawy oraz ekologiczną żywność. Zdrowym odżywianiem zainteresowałam się dobre 7-8 lat temu. Wtedy właśnie mama mojego męża chorowała na raka i otworzyło nam to dosyć mocno oczy na to, co jemy i jaki to ma wpływ na nasze ciało, samopoczucie i zdrowie. Od tego się zaczęło, potem odkryłam dietetykę, czyli zdrową, zbilansowaną dietę. Dzisiaj zdrowe odżywianie jest trendy, ale ludzie biegnąc za tymi trendami często nie bilansują diety, prowadząc do niedoborów w organizmie. Zatem „bio” to ta część mnie, która promuje zdrowy styl życia, zbilansowaną, pyszną i pełną ekologicznych produktów dietę.

Jaką rolę pełni Twój blog dla Ciebie samej i dla innych?

Kiedyś pełnił rolę pamiętnika. Teraz raczej poradnika, z naciskiem na dietę i sport. Niestety, nie jest to moja forma zarobku, więc cały czas staram się łączyć prowadzenie bloga i pracę. Podobnie jest z podcastem ”Kobieta w Sporcie”, z którym ruszyłam w tym roku. Przedstawiam w nim historie kobiet związanych ze sportem i ich pasją do aktywności fizycznej w każdej wersji.

Zastanawia mnie, jak udaje się Tobie połączyć aktywność sportową, pracę oraz prowadzenie bloga z rolą żony i matki dwójki dzieci?

Jakoś to łączę. Często sama mam wrażenie, że totalnie nie ogarniam swojej rzeczywistości, ale potem się okazuje, że wszystko jest na miejscu, każdy jest cały i zdrowy, i nawet zadowolony, więc chyba jakoś się udaje. Nie jestem „mama złota rada”, ale mogę powiedzieć, że jak się czegoś chce, to naprawdę dzieci nie stanowią przeszkody i nie trzeba rezygnować z własnych marzeń i pasji. Dzięki temu, że tyle jeździmy na zawody i treningi zajmują nam sporo czasu, to nauczyliśmy się jakoś to wszystko ogarniać organizacyjnie. Dla wielu osób wyjazd z dziećmi na wakacje to jest maksimum organizacji, dla nas to już sama przyjemność, kiedy nie trzeba zabierać kilku rowerów, nie trzeba myśleć jak wszystko zapakować, żeby rzezy na trening były zawsze w gotowości do użycia.

Masz dwoje dzieci, żyjesz aktywnie, tymczasem dla wielu kobiet ciąża oznacza koniec aktywności sportowej. Czego się boją kobiety i czy jest czego się bać?

Głównie boimy się tego, że jesteśmy w nowej sytuacji i mamy masę sprzecznych informacji. Nie wiemy, co można, a czego nie. Ta niewiedza, a także często brak poparcia ze strony rodziny i lekarzy skłania nas do rezygnacji. Tymczasem nie ma się czego bać. Warto znaleźć lekarza, który popiera aktywność sportową i będzie potrafił nas w tym poprowadzić i wesprzeć. Nasze ciało jest bardzo mądre i zawsze daje nam znać, jeśli przesadzimy. Dlatego podstawą jest słuchanie siebie, swojego ciała i nierobienie niczego na przekór sobie. Ja byłam trochę bardziej zdeterminowana, nie chciałam rezygnować z ważnego elementu mojego życia, jakim jest sport, tylko dlatego, że zaszłam w ciążę i w moim życiu pojawiły się dzieci. Wiedziałam, że będę aktywną mamą, jeśli ciało mi na to pozwoli. Kobiety często piszę do mnie, że mi zazdroszczą tej energii, tego, że mi się chce, że mnie podziwiają, bo w ciąży, czy przy małych dzieciach tyle trenuję. Ja im zazwyczaj odpisuję, że ja podziwiam te kobiety, które muszą leżeć, bo na przykład mają zagrożoną ciążę i potrafią oddać całą siebie dla tej małej istotki. Myślę, że jest to dużo trudniejsze psychicznie i fizycznie, niż pogodzenie aktywności fizycznej i ciąży.

Aleksandra Korulczyk

facebook instagram pinterest linkedin

Co ważne, aktywność fizyczna nie oznacza biegania maratonów czy startu w triathlonie.

Oczywiście, ważne, żeby po prostu się ruszać, na miarę naszych możliwości. Jeśli te możliwości są mniejsze, to zajmij się lżejszą aktywnością w ciąży, chodź z kijkami, pójdź na zajęcia jogi dla ciężarnych, czy po prostu dużo spaceruj, a do takiej porządnej aktywności wróć już po porodzie. Aktywność fizyczna, zarówno w ciąży i już w roli mamy, daje wolność, spełnienie i energię, której często nam brakuje, przez zarwane nocki, niedosypianie, brak czasu dla siebie.

Ty uprawiasz triathlon, bardzo wymagającą dyscyplinę sportu. Skoro ją uprawiasz, to zapewne bilans zysków i strat jest korzystny. Co dał Ci triathlon, jak Cię zmienił, jak ukształtował Cię jako człowieka, a może są też jakieś skutki uboczne?

Na pewno dał mi pasję, masę cudownych znajomości i poczucie spełnienia. Triathlon w dużej mierze nauczył mnie trenować z dziećmi, a przez to one też przesiąkły tym i same są chętne żeby nowych sportów próbować. Skutki uboczne? Na pewno permanentny brak czasu, ale z drugiej strony każdy wolny czas wyciskamy ja cytrynę. Życie rodzinne to w dużej mierze aktywność fizyczna z dziećmi w plenerze - rowery, rolki, basen, góry. Uwielbiamy spędzać czas w lesie, na plaży, łące, aktywnie z piłką, deską, na hulajnogach, nad jeziorem. Po prostu w ruchu.

Mówiłaś wcześniej, że blog nie jest przedsięwzięciem komercyjnym i nie utrzymujesz się z niego…

Ja jestem trochę „człowiek orkiestra”, mam firmę produkującą czapki, jestem dietetykiem sportowym pracującym głównie z triathlonistami, obecnie też robię magistra z dietetyki klinicznej, odbywam praktyki, mam dwójkę dzieci i trenuję triathlon. Jest tego sporo, ale mocno pracuję nad tym, aby zawodowo zająć się tylko dietetyką, bo jest to coś, co mnie najbardziej kręci. Mamy też mężem szkołę narciarską w Bałtowie, małej miejscowości w woj. świętokrzyskim, tam gdzie mieszkamy. Zatem jego praca jest pracą sezonową, zimą pracuje po to, aby latem móc trenować. Mąż też jest triathlonistą, obecnie zakwalifikował się na Mistrzostwa Europy w Walencji. Nasze życie w lato to ciągła podróż z zawodów na zawody, na wakacje z dzieciakami itd. Wiosnę i jesień zazwyczaj spędzaliśmy na Cyprze, gdzie organizowaliśmy obozy dla kolarzy i triathlonistów. Obecnie pandemia nas trochę przyblokowała, a my na Cyprze po raz pierwszy w życiu nie byliśmy dłużej niż rok. Czekamy na lepsze czasy w kraju. W zimę jesteśmy w domu. Korzystamy z tego, że mamy góry i narty pod domem i tam spędzamy czas. To taki okres wyjątkowo spokojny z jednej strony, z drugiej najbardziej intensywny pod kątem zawodowym. W tym okresie jestem trochę jak żona marynarza, która widzi swojego męża dopiero, gdy stopnieje śnieg (śmiech).

Faktycznie, żyjecie bardzo aktywnie. Nie czujesz potrzeby zwolnienia?

Jasne, że każdy człowiek potrzebuje odpoczynku, a sportowiec potrzebuje też regeneracji. Mam w sobie jednak dużo energii, kocham życie na szóstym biegu. Uwielbiam podróże, narty i triathlon, ale najbardziej kocham góry, pod każdą postacią - na rowerze, na nartach, na skiturach czy też pieszo. Kocham też ludzi, jestem pełna życia, przytłacza mnie, kiedy ktoś nakłada na mnie ograniczenia, kiedy muszę wpisywać się w jakieś ramy, podporządkowywać się. Kocham po prostu być tu i teraz i cieszyć się tym, co robię. Taka właśnie jestem.

Aleksandra Korulczyk

facebook instagram pinterest linkedin

Jesteś idealna? Pytam, bo jesteś bohaterką kampanii marki Patrizia Aryton pod hasłem „Jesteś idealna, kiedy jesteś sobą”.

Na pierwszy rzut oka, bycie idealną wiąże się z byciem perfekcyjną, ale w tym haśle chyba mocno wybrzmiewa to, że jesteśmy idealne właśnie w tym całym naszym chaosie, kiedy nie chcemy być perfekcyjne. I wcale nie musimy takie być. W ogóle, gdy dostałam wiadomość z zaproszeniem do udziału w kampanii, pomyślałam, że to żart. Potem czułam ogromne zaskoczenie i nie dowierzałam, czym ja, taka zwykła dziewczyna, zaimponowałam kapitule, że zaprosiła mnie do takiej kampanii.

Co to znaczy być sobą?

Żyć na własnych zasadach, według własnych marzeń, celów, planów i realizując swoje marzenia, nie czyjeś. Uczę się patrzeć na siebie pełna miłości do tego wszystkiego, co robię i kim jestem.

Aleksandra Korulczyk

facebook instagram pinterest linkedin

I na koniec zapytam o Twoje marzenia i plany.

Jest ich tak wiele, że nie wiem czy starczy mi życia, ale staram się marzyć i planować na bieżąco. Raczej mam przyziemne marzenia i plany. Chcę się nauczyć zarabiać w internecie, rozwijać bloga i social media związane z dietetyką i sportem, chcę dalej trenować i podróżować oraz spędzać jak najwięcej czasu z moimi dziećmi. Marzę o tym, by dać dzieciom cudowne dzieciństwo w ciągłym kontakcie z naturą. Chcę żyć według własnych zasad i tak, jak mi serce podpowiada.

Aleksandra Korulczyk

ALEKSANDRA KORULCZYK

Triathlonistka, dietetyczka, specjalistka ds. żywienia i wspomagania dietetycznego w sporcie. Autorka bloga biegajacabiomama.pl. Mama dwójki dzieci, żona triathlonisty. Propaguje aktywność fizyczną w każdej postaci, zachęca do tego, by w ciąży i po urodzeniu dziecka nie rezygnować ze sportu.

facebook instagram pinterest linkedin