MALHIA KENT: 100 000 TKANIN
Lista klientów tej manufaktury jest imponująca: Balmain, Anna Sui, Matthew Williamson, Tory Burch, Walter van Beirendonck czy Oscar de La Renta. Każdy z nich to inny styl, inna estetyka i wrażliwość. Łączy ich jednak przywiązanie do najwyższej jakości unikatowych tkanin. W tym sezonie do odbiorców wyrobów z atelier Malhia Kent dołącza Patrizia Aryton.
Dostawca
Dostawca
Dostawca
Projektantom i domom mody nie trzeba go przedstawiać. Założone równo czterdzieści lat temu przez Michele Sorano błyskawicznie zyskał rozgłos jako dostawca najświetniejszych materiałów na rynek pret-a-porter i do kolekcji haute couture. Nic dziwnego, zważywszy że Sorano już od lat sześćdziesiątych ściśle pracowała z marką Chanel. Dekadę po debiucie Malhii Kent, szefostwo w firmie objęła Eve Corrigan, niegdyś modelka znana m.in. z „Vogue’a” i „Elle”, a następnie projektantka i właścicielka butików. W XIX-wiecznej Villi Labrouste w podparyskim Neuilly sur Seine zatrudnia piętnastu projektantów, tworzących dla marki kilkaset wzorów w sezonie. W efekcie Malhia Kent w dorobku ma ich blisko dwadzieścia tysięcy, wykonanych na stu tysiącach rozmaitych tkanin.

Jak wygląda praca w tym atelier? - Zaczynamy od wzoru i koloru. Robimy próbne dziesięć centymetrów i jeśli nam się spodoba, dorabiamy tkaninę do metra. Wtedy wchodzi już do naszej kolekcji – mówiła w jednym z wywiadów Eve Corrigan. Metr wydaje się ilością praktycznie homeopatyczną, jednak siłą Malhii Kent jest gotowość do stworzenia naprawdę unikatowego, jednorazowego wzoru. A o tym, że jego kombinacje są nieograniczone świadczy fakt, że w firmowych magazynach na powierzchni trzech tysięcy metrów kwadratowych przechowywanych jest aż 20 tysięcy różnych rodzajów przędzy.
Dostawca
Dostawca
Dostawca
Co ciekawe, jeśli z nowo stworzonej tkaniny zespół Malhii Kent nie jest zadowolony, wcale jej się nie pozbywa. - Istotą mody jest zmiana, więc jeśli coś nie podoba ci się, powiedzmy, w poniedziałek, nie oznacza to, że nie spodoba ci się w środę. Gdy stworzymy tkaninę, która finalnie budzi w nas euforii, to i tak ją zatrzymujemy, bo wiemy, że rok później może nas ona zachwycić – opowiadała Corrigan. Czasem jednak nie trzeba czekać do następnego roku, a jedynie ułożyć nieudane – wydawałoby się – próbki w całość. Właścicielka Malhii Kent wspominała sytuację, w której jej pracownica pod koniec dnia się popłakała: stworzyła dwa metry takich dziesięciocentymetrowych skrawków i żaden nie spełnił oczekiwań firmy. Jednak gdy owe fatalne wzory połączono w jeden, wyszedł z tego fantastyczny patchwork, który okazał się sprzedażowym hitem.
Tkaniny powstają też z inspiracji samych projektantów. Czasem mocno nieoczywistych. Lub co najmniej delikatnie tylko nakreślonych. - Jeden ze znanych kreatorów przyszedł do naszej pracowni, obejrzał naszą ofertę i oświadczył, że chce „tkaniny jak marmolada”. Myślałam, że się przesłyszałam, ale on uparcie domagał się właśnie czegoś, co będzie mu ją przypominało. Żadnych więcej wskazówek. Poprosiłam tylko o smaki; odrzekł, że truskawka i pomarańcza. No więc nylon pofarbowaliśmy na bordo, wetkaliśmy w to cekiny, które wyglądały niczym cukier i kawałki owoców. I stworzyliśmy tweed, który naprawdę wyglądał jak przetwory z truskawek – wspominała Eve Corrigan.
Dostawca
Dostawca
Choć Malhia Kent działa zgodnie z przyjętym niedawno w świecie mody systemem „see now, buy now”, pozwalającym kupić dany produkt w momencie jego premiery, bez tradycyjnego oczekiwania nim trafi on do sprzedaży, z odebraniem zamówienia na wyjątkowy wzór trzeba uzbroić się w cierpliwość. - Czas ich produkcji to około trzech miesięcy. Standardowo tkaninę produkuje się zaś w mniej niż dwa miesiące – mówi Patrycja Cierocka, prezes Patrizii Aryton. Jej zdaniem jednak warto czekać, bo kolekcje, które oferuje Malhia Kent są po prostu spektakularne. - Na najważniejszych targach tkanin Premiere Vision w Paryżu kolejki do ich stoiska sięgają kilkudziesięciu metrów. Każdy kto tam przebywa pragnie zobaczyć na własne oczy, co oferuje firma, do której tak trudno się dostać – dodaje Patrycja Cierocka.

W kolekcji Dawid Tomaszewski X Patrizia Aryton tkaninę z manufaktury Malhia Kent znajdziemy w płaszczu z bortą, charakterystycznym nadrukiem, przypominającym maźnięcie malarskim pędzlem. - Od dawna przyglądaliśmy się tej firmie, jednak dopiero Dawid Tomaszewski przekonał nas, że warto rozpocząć z nią współpracę. Dlaczego wcześniej tego nie robiliśmy? Bo ceny jej żakardów są nawet sześciokrotnie wyższe niż tych standardowych. Jednak unikatowy sposób ich powstania, zjawiskowy efekt i najwyższa z możliwych jakości powoduje, że do współpracy z Malhią Kent przystąpiliśmy z niekłamanym entuzjazmem – przyznaje Patrycja Cierocka.
Dostawca